Pierwsza z czerwonej gliny z grubym szamotem. Szkliwa: zielony metalic, czerwień kardynalska.

Druga z jasnej gliny. Szkliwa: złoty, czerwień kardynalska. Ta miska w czasie wypału lekko pękła, ale moim zdaniem nawet dodaje jej to uroku.

Trzecia też z jasnej gliny. Szkliwa: czerwień kardynalska i srebrny ptak.

Każda ma ok. 30 cm średnicy, więc są dość spore.
Niesamowite kształty i kolory.Moja faworytka nr 2 :)
OdpowiedzUsuńNajbardziej mi się podoba pierwsza :)
OdpowiedzUsuńI ze względu na formę i na kolor (choć czerwieni to ja tam nie widzę, dla mnie to bardziej brąz).
A druga ma bardzo ciekawe brzegi, super pomysł.
W trzeciej śliczny kolor wnętrza.....
Zresztą, wszystkie piękne, co ja będę wyliczać, a każda inna i oryginalna :)))
Wszystkie trzy urocze, ale środkowa genialna! To stare złoto i ta kryza! Idealne połączenie, pełna harmonia - piękna ta misska :-)
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba środkowa. Jak zrobiłaś te rurki ?
OdpowiedzUsuńBardzo bardzo fajne gratuluje Ci talentu, wyobraźni. Zdolne rączki :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Libre-Manufacture
Zdecysowanie środkowa :-) Ale wszystkie piękne!!!
OdpowiedzUsuńFajnie czytać Wasze miłe komentarze. Dziękuję za nie bardzo.
OdpowiedzUsuńCiekawe jest też to, jak różne są ludzkie gusta. Na szczęście, bo inaczej świat byłby nudny.
Jaguś, czerwieni w pierwszej misce jest bardzo mało, poza tym jest mniej czerwona, bo jest na czerwonej glinie (czerwień mniej czerwona, zaiste logik chyba miałby coś do powiedzenia, widząc taki wpis hihi). W ceramice tak często bywa, że dany kolor nie zawsze wychodzi tak jak na neutralnej próbce. A jeszcze do tego dochodzą różne warunki wypału i sąsiedztwo innych szkliw. I to cały urok ceramiki. Jej nieprzewidywalność.
Elu, rurki lepiłam ręcznie, każdą osobno, a potem łączyłam glinianą paćką.
Bosze! Jakie piękne!
OdpowiedzUsuńDruga mi się chyba podoba najbardziej ale wszystkie są piekne... ty napewno masz inne zdanie...
Plastusia - pracusia ;-)
Witaj Plastusiu :))))
OdpowiedzUsuńMasz kobieto TALENT i wyobraźnię.
Piękne te misy, a środkowa w canelloni wręcz zachęca aby te dziury czymś zapchać ;D
Żarcik.
Piękne piękne piękne :)
Pozdrawiam
Dorota (ze spotkania czerwcowego craftladies:))
Witaj Dorotko, fajnie, że mnie odwiedziłaś. Bywaj tu częściej.
OdpowiedzUsuńCudne,cudne do zakochania.
OdpowiedzUsuń