
Tę lampę robiłam z myślą o sypialni. Miała dawać niedużo światła i palić się wtedy, gdy oglądamy jakiś film. Gdy oglądam coś w zupełnych ciemnościach, bardzo męczy mi się wzrok. Szkliwa: carmen, czarny metalic.
Obiecane zdjęcie świecącej lampy. No mistrzem fotografii w trudnych warunkach oświetleniowych to ja nie jestem.

Ciekawe jak ona świeci - jest taka -stylowa!
OdpowiedzUsuńMaila masz )))
A możesz pokazać świecącą się? Przyjemna forma, choć nie moje kolory.
OdpowiedzUsuńjej ciu...
OdpowiedzUsuńfajna, bardzo stylowa...
też jestem ciekawa i chciała bym zobaczyc włączoną.
OK, postaram się zrobić fotkę zapalonej lampy. Jedną już zrobiłam, ale jest kiepska, więc nie wstawiałam na bloga. Ponieważ muszę też ofotografować nowo zrobiony szal, wykorzystam okazję i cyknę też lampę :).
OdpowiedzUsuńOho, ho bardzo futurystyczny kształt, ale kolorek ciepły i przyjazny, wyobrażam sobie, ze daje piękne nastrojowe światło.
OdpowiedzUsuńJa też chcę zobaczyć świecącą :)
OdpowiedzUsuńI ja, i ja!!!! ;D
OdpowiedzUsuńZaskakującu efekt:-))
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba...