niedziela, 24 kwietnia 2016

Próbki

Moja koleżanka Grażynka uszyła mi ostatnio dwie tuniki z wełny merynosa. Obie są w naturalnej kremowej bieli i obie chcę własnoręcznie zafarbować. Oczywiście barwnikami naturalnymi i metodą ecoprintu. Aby być pewna, że wyjdzie mi to, co zaplanowałam, postanowiłam najpierw zrobić kilka próbek na kawałkach, które zostały po szyciu. Zastosowałam różne zaprawy i różne roślinki, nawet kawałek jakiegoś iglaka, który przywiozłam z Barcelony. Czy to normalne, żeby z zagranicznych podróży przywozić jakieś liście i gałęzie? Myślę, że nie do końca :). Ale cóż, pamiątki zupełnie mnie nie kręcą.





Jeszcze nie zdecydowałam, która wersja podoba mi się najbardziej. Może zrobię jeszcze kilka próbek?
A to jedna z fotek z Barcelony. Udało mi się wpasować kolorystycznie :).
Pozdrawiam wszystkich, którzy tu jeszcze zaglądają. Są w ogóle tacy????



niedziela, 31 stycznia 2016

Filcowo

Dawno nie pokazywałam nic filcowego. Ale to nie znaczy, że nic nie robiłam z wełny. Coś tam działałam, ale nie zawsze zdążyłam sfotografować. Dziś dwa szale - zrobiłam im zdjęcia trochę na wariata, ale są.
Jeden z dominującą szarością i geometrycznymi wzorami, drugi to ognista czerwień z paskami jedwabiu, wiskozy i różnych nitek.




W robocie kolejne szale i naszyjniki. |Fotki już wkrótce.

środa, 13 stycznia 2016

Różności

Zaniedbuję bloga okropnie. Postanowiłam się jednak zmobilizować do uzupełnienia tego, co powstało ostatnio, w końcu jest to też dla mnie dokumentacja tego, co robię.
Z tematu ceramika, będzie dużo zdjęć.
Dwa nieduże pojemniczki toczone na kole. Znów spękania, bardzo lubię ten efekt.


 Dwa ozdobne talerze z serii mozaikowej. Podobne już kiedyś robiłam, bardzo lubię ten motyw.

 Większa patera. W mojej wyobraźni miała być bardziej kolorowa, wyszła, jak widać.

 Serduszka raku. Dwie techniki: pióra i koński włos. Oba serca powinnam zawoskować, żeby się świeciły. Tu fotki robione jeszcze przed tym zabiegiem :).



Teraz trochę biżuteryjnie. Najpierw moje ulubione kosteczki. Tym razem w turkusach. Zawieszone na lnianej taśmie, którą sama farbowałam.


Kolejny naszyjnik to połączone rzemykiem koraliki raku, oczywiście własnoręcznie lepione i wypalane.


Na koniec szalik ufilcowany na kawałku jedwabiu. Farbowałam go metodą, która w sieci zyskała miano mediumprintu. Metodę tę opracowała Olga Kazanska. To połączenie ecoprintu z chemicznym farbowaniem. Kolejny sposób na to, by uzyskać niezwykle ciekawe efekty farbiarskie.




Jak widzicie, ciągle coś tam dłubię, tylko jakoś brakuje mi czasu na regularne pisanie.
Pozdrawiam wszystkich zaglądających i życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku (chyba jeszcze nie jest za późno na takie życzenia, co?).


sobota, 12 grudnia 2015

Z pieca elektrycznego

Kilka ceramicznych nowości, tym razem z pieca elektrycznego.
Ogromny talerz, który ma długą historię i przez cudzy błąd nie wyszedł tak, jak chciałam. Wobec tego postanowiłam zrobić podobny, ale na razie jest w fazie produkcji. Póki co ten pierwszy, nie do końca udany.


 Dwie kwadratowe miseczki, w kolorach czekolady i pomarańczy. Jak na nie patrzę, od razu ślinka mi cieknie.





I kilka serduszek, nazwałam je patchworkowymi, jakoś tak mi się skojarzyło...


Pozdrawiam odwiedzających, a specjalnie nielicznych komentujących :).

niedziela, 29 listopada 2015

Naczynia raku

Ciągle nie mogę się nacieszyć faktem posiadania własnego pieca do raku. I ciągle mam ochotę coś wypalać, na czym po części cierpi filcowanie, na które ostatnio poświęcam dużo mniej czasu. Ale tęsknię do wełny, więc pewnie niedługo się pojawi i coś z tej bajki. A dziś ostatnie produkcje.
Seria małych czarek do herbaty, stylizowanych troszkę na styl japoński.




 Nieduży pojemnik z pokrywką.

 Kolejna miseczki z serii z ptaszkami.

 I duża patera na nóżkach.