niedziela, 14 grudnia 2014

Nowości z pieca elektrycznego

Było kilka postów o raku, czas na zmianę, ale nie do końca. Znów pozostaję w klimatach ceramicznych, choć o filcu nie zapomniałam. Sporo rzeczy ukulałam w międzyczasie, ale żadnej nie zdążyłam sfotografować. Trochę żałuję, bo traktuję bloga po części też jako swego rodzaju dokumentację tego, co robię.
Ale wracając do ceramiki... Tym razem kilka prac wypalanych w tradycyjnym piecu elektrycznym. Formy różne, wielkości też.
Doniczka - ozdobna nie tylko na zewnątrz, ale i w środku.


 Dwa talerze



 I tryptyk z ptaszkami.



Tyle na dziś. Dzięki wszystkim za odwiedziny i komentarze, choć jest ich coraz mniej. Mam wrażenie, że FB, na którym wystarczy kliknąć "Lubię", rozleniwił wiele osób i już mało komu chce się cokolwiek pisać. Ale ponieważ sama też tak mam, nie dziwię się.

wtorek, 18 listopada 2014

Raku - naczynia

To na razie ostatnia odsłona wypałów raku. Tym razem naczynia. Są raczej ozdobne niż użytkowe, ale w końcu nie wszystko musi mieć wymiar praktyczny.
Najpierw kolorowy talerz. Miałam ochotę wypróbować różne szkliwa, które ostatnio kupiłam. Trochę się obawiałam, czy nie wyjdzie jakaś pstrokacizna, ale jestem zadowolona z końcowego efektu.

I dwie butle. Jedna szkliwiona...


...druga z zastosowaniem tzw. techniki horse hair, czyli końskiego włosa.



Kilka ostatnich postów dokumentowało moje poczynania z wypałami raku. Wciąż eksperymentuję, jeszcze wiele nauki przede mną. I wciąż mi mało!

piątek, 14 listopada 2014

Raku - biżuty

Ponieważ uwielbiam robić biżuterię, ciągle wypalam jakieś elementy w moim piecyku. Sporo ich się zebrało, więc zrobiłam z nich kilka naszyjników. Przy okazji były to próbki nowych szkliw do raku, które kupiłam w Anglii.







I który Wam się podoba najbardziej?

środa, 12 listopada 2014

Obwara

Kolejny post dotyczy wypału ciekawą metodą, którą udało mi się wypróbować w trakcie organizowanych co roku w Plamie "Obrazów Ogniem Malowanych". Technika ta polega na tym, że gorące naczynie zanurza się w roztworze mąki, cukru i drożdży, a potem schładza w czystej wodzie.
Do tej techniki miałam przygotowane tylko dwie małe prace, ale bardzo spodobały mi się efekty i na pewno na tej jednej próbie nie poprzestanę.


A jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądał cały wypał w trakcie tej imprezy, zapraszam do oglądania tutaj.



poniedziałek, 10 listopada 2014

Fishing

Strasznie długo nic nie pisałam. Były tego konkretne przyczyny. Najpierw wymiana komputera, a zatem wszystko po nowemu, a jest mi coraz trudniej przekonywać się do nowych wersji programów, systemów operacyjnych itp. Też tak macie, że jak latami klikaliście w lewy górny róg ekranu, żeby na przykład coś wykasować, a teraz ten klawisz powędrował, powiedzmy, w prawy dolny róg, to ciągle chcecie klikać w stare miejsce? Ja tak mam, a że należę do osób dość niecierpliwych (przynajmniej jeśli chodzi o to, co robię na komputerze), to oczywiście daję temu wyraz, kląc szpetnie.
A potem miałam remont. Trochę wymuszony, ponieważ sąsiadka zalała mi mieszkanie. Szczęśliwe skończyło się na zniszczonych sufitach i ścianach, a nie parkiecie, meblach itp. A skoro już się maluje sufit, to i ściany warto. I tak wyszło na to, że odnowiliśmy prawie całe mieszkanie. Przy okazji wyrzucanie zbędnych rzeczy. Jena, ile człowiek tego gromadzi!!!
W tym czasie eksperymentowałam z moim nowym piecem. Udało mi się wypalić sporo nowych rzeczy i postaram się je powoli pokazywać. Jeszcze nie wszystko wychodzi mi tak, jakbym chciała, ale ciągle się uczę. Jak dotąd z wypałami raku miałam do czynienia tylko okazjonalnie. Teraz mogę szaleć na całego!
Dziś seria rybek wypalanych metodą raku.

 
 
 
A skoro fishing, to jeszcze fląderka - tym razem z pieca elektrycznego.
Na dziś tyle. Ale będzie ciąg dalszy...

niedziela, 21 września 2014

Marynarka eco

W ostatnim poście wrzuciłam zdjęcia fragmentów marynarki. Świetnie wyszło farbowanie liśćmi eukaliptusa, choć sama marynarka skurczyła się bardziej, niż zakładałam. Będzie zatem na kogoś innego... A tak wygląda na mnie.

 
 

niedziela, 14 września 2014

Mini

I znów troszkę ceramiki. Tym razem pojemniczki utoczone na kole. Wszystkie trzy malutkie - mają ok. 7 cm wysokości i niewiele więcej średnicy. Jeszcze nie mam koncepcji na ich przeznaczenie, ale na pewno ktoś coś wymyśli :).
Pierwszy w tradycyjnym połączeniu szkliwa mandaryn ze złotym.
Drugi został pokryty szkliwem, które chyba się nazywa wodospad. W środku transparentne.
 
I trzeci. Ma zewnątrz białe perłowe, w środku czerwień.

A poniżej zapowiedź filcowego wdzianka potraktowanego liśćmi eukaliptusa. Właśnie przed chwilą wyciągnięte z gara... Suszy się...
 
 
Dziś kolejny słoneczny dzień w 3mieście. Zaraz idę na łono przyrody... A wczoraj się kąpałam. Woda całkiem przyjemna.