środa, 21 czerwca 2017

Węgier 2017

Po raz drugi zakończyłyśmy zajęcia w pracowni wypałem w piecu węgierskim w Linówku u Hani. W tym roku piec był mniejszy i dałyśmy mniej koksu. Wypalił się więc szybciej i było mniej spieków, co akurat mnie ucieszyło, bo generalnie nie zawsze ten efekt mi się podoba, choć w tym roku przygotowałam sobie takie prace, by ewentualne spieki im nie szkodziły, a wręcz przeciwnie - dodawały charakteru. Kolory wyszły przecudne - od żółtości, przez pomarańcze i czerwienie, aż do ciepłych brązów. Bardzo lubię wypały w tym piecu, aczkolwiek jest to dość kosztowna metoda. No i trzeba mieć miejsce na trzymanie ponad stu cegieł szamotowych :).
Kilka zdjęć z tego wydarzenia


 




A to sesja na plaży




niedziela, 22 stycznia 2017

Filcowe kapelutki i czapki

Zima to pora, kiedy zdecydowanie chętniej sięgam po wełnę. I wciąż poszukuję czegoś nowego w dziedzinie nakryć głowy, bo należę do tych osób, które w większości czapek wyglądają paskudnie. Dlatego większość zimnych dni chodzę w kapturze i dlatego każda moja zimowa kurtka kaptur absolutnie mieć musi. I próbuję też różnych fasonów czapek i kapeluszy. Ostatnio postudiowałam trochę dokładniej różne rosyjskojęzyczne tutoriale i wykorzystałam kilka z nich, by poeksperymentować. A wyszło tak.
Pierwsza to pilotka, o dziwo bardzo twarzowa, połączona z szalikiem, coś w rodzaju czapko-szaliczka, bardzo to praktyczne.


 Druga to właściwie beret, ale nieklasyczny, ozdobiony czymś w rodzaju szerokiej przepaski i ceramicznym guzikiem, oczywiście własnej produkcji.



Trzecie nakrycie to kapelutek, robiłam już podobne, ale z innej formy. Ozdobiony filcowaną na jedwabiu wstążką i ceramicznym guzikiem.



I jak Wam się podobają?

niedziela, 16 października 2016

Uczę się... cz. 2

Część pierwsza na temat uczenia się zapowiadała część drugą. Inaczej być nie może.
Będąc latem na plenerze ceramicznym, poznałam Klaudię i Emilię z Przychodni ceramicznej. Oprócz lepienia wiele rozmawiałyśmy o różnych technikach wypalania i zdobienia ceramiki. Jedną z nich jest metoda odymiania. Prace robione w tej technice bardzo mi się spodobały i dlatego powstał pomysł gościnnych warsztatów w Gdańsku. Klaudia i Emi przyjechały do Trójmiasta na początku października. Jak zwykle w takich plenerowych imprezach bardzo ważna jest pogoda. Dopisała!
Od razu zaczęło iskrzyć...
Zdobimy nasze prace...
A potem to już była prawdziwa zadyma.
A to efekty - prace uczestników warsztatów.










I kilka fotek moich ulepków.



A tak o swoich gościnnych występach na wyjeździe napisały dziewczyny.

Bardzo mi się spodobała ta technika. Jak to zwykle po takich spotkaniach głowę miałam pełną pomysłów. Tylko brać glinę i lepić. Tylko kiedy?
Czasu mam jeszcze mniej niż zwykle, ponieważ co drugi weekend spędzam w ... szkole - w pięknej nowej pracowni.



Zapewne się domyślacie, czego tym razem będę się uczyć. I to przez najbliższe prawie 2 lata! Jeszcze nie wiem, czy dam radę, ale na razie jestem pełna zapału :).



niedziela, 9 października 2016

Uczę się... cz. 1

Podobno na naukę nigdy nie jest za późno. Ja w tym roku wzięłam sobie to powiedzenie do serca. |W sierpniu uczestniczyłam w warsztatach kulinarnych z Nof Atamna-Ismaeel. Warsztaty odbyły się w ramach Literackiego Sopotu. Przygotowywanie jedzonka to zawsze miły przerywnik w uczcie duchowej... Warsztaty bardzo mi się podobały, zrobiliśmy 3 sałatki i dwa dania główne. Wszystko było bardzo smaczne. Kuchnia izraelska ma wiele wpływów arabskich, jest bardzo aromatyczna i świeża. 
 Danie z rybki
 Tabuleh
 Oddzielamy mięsko od kości

 Wykładanie mięsa na chleb
 Tadam, gotowe
A we wrześniu postanowiłam nauczyć się tego, o czym myślałam od dawna - filcowania butów. Jak się uczyć - to od najlepszych. Do Polski przyjechała Marina Klimczuk, specjalistka od filcowania butów. Warsztaty odbywały się w Pruszczu Gdański, w galerii Szary ganek.
Ogrom wiedzy i umiejętności przekazanych nam przez Marinę zrobił na mnie ogromne wrażenie. Oto kilka fotek.
Zaraz zaczynamy...
W trakcie pracy
 Szycie
Przerwa na posiłek regeneracyjny :)
Certyfikat ukończenia kursu z rąk organizatorki całego zamieszania `- Leny.
 Butki prawie gotowe.
Muszę im jeszcze zrobić sesję na człowieku, czyli na moich własnych nogach. Czasu brak i światła też, bo jak wracam z pracy to jest już dość ciemno. Ale obiecuję, że pokażę, jak wyglądają w całej okazałości.
To jeszcze nie koniec w temacie "na naukę nigdy nie jest za późno". W następnym poście ciąg dalszy.