Do barwienia użyłam aksamitek, zwanych też turkami (Tagetes L.). Wysuszone kwiaty dostałam od Ali, z którą chodzę na ceramikę, a której tu jeszcze raz gorąco za nie dziękuję.


Tradycyjnie po ugotowaniu zupy wrzuciłam do wywaru to, co miałam pod ręką - merynos biały, silk capsy, watę jedwabną, jedwab ponge. Jeszcze w garnku.
A potem zadziałam odczynnikami. Na razie większość tego, co ufarbowałam, się suszy. Wysechł za to jedwabny szal, który mnie zachwycił. Otóż jakiś czas temu próbwałam eco printingu, ale ponieważ nie postąpiłam dokładnie tak, jak radzi India Flint w swojej książce, efekt był marny. Szal wyglądał, jakby go ktoś pobrudził kremowymi plamami. Wrzuciłam go więc do wywaru z aksamitek, a potem do siarczanu żelaza, który jak wiadomo, generalnie przyciemnia dany kolor. I nagle się okazało, że wszystkie roślinne wzory się uwidoczniły. Kolor wyszedł ciemnooliwkowy z widocznymi wzorami roślinnymi. Nieskromnie powiem: wpadłam w zachwyt. Efekt jest cudny, będzie z tego piękny szal.
Zdjęcie robione przy lampie (widać pobłysk jedwabiu).
Zdjęcie bez lampy (widać odciśnięty liść).

W garze mam jeszcze koszenilę, a na suszarce rzeczy barwione aksamitkami, a potem utrwalane siarczanem miedzi. Efekty pokażę, jak się wszystko wysuszy.





piękny efekt!!
OdpowiedzUsuń na zawszecałkiem nie dziwię się Twojemu zachwytowi.
aż bierze chętka na farbowanie :D
jakiekolwiek.
Dla mnie rewelacja, już nie mogę się doczekać kolejnych efektów :)
Usuń na zawszeJola-cudny efekt-na pewno będzie baaardzo fajny szal:)Pozdrowionka cieplutkie:)))
Usuń na zawszeZnów eksperymenty "na gazie"? ;-) Ciekawe i niepowtarzalne efekty :-)
OdpowiedzUsuń na zawszeMuszę pomyśleć. Mam sporo takich suszonych kwiatków. Ciekawe eksperymenty, będę oczekiwała zastosowań.
OdpowiedzUsuń na zawszeBardzo ciekawie, bardzo:)Koszenila mówisz, brzmi znajomo;)))
OdpowiedzUsuń na zawszeOjej, ale piękne eksperymenty! Czekamy na więcej :)
OdpowiedzUsuń na zawszecudo!!!!!
OdpowiedzUsuń na zawsze