Prac miałam niedużo, a na ostatnich redukcja była dość słaba, więc nie wiem, czy przy najbliższej okazji nie wrzucę kilku rzeczy jeszcze raz do pieca. Się zobaczy...

Różyczki do naszyjników z lnem. W pierwszym momencie myślałam, że się połączyły. Na szczęście bez większego problemu udało się je rozdzielić.

Tykwo-bakłażan... Następny do kolekcji.


Kolejny ulepek. Czerwoną glinę szkliwiłam białym szkliwem crakle, ale polałam zbyt cienką warstwą. W efekcie wyszedł... pierniczek z lukrem.



Jejku! Jakie piękne twory!
OdpowiedzUsuńSzczególnie bakłażan! cudowny :-)
Oho! fajne! i bakłażan i ostatnia waza
OdpowiedzUsuńpiękności pokazujesz
OdpowiedzUsuńUwielbiam Twoje bakłażany i tykwy :)
OdpowiedzUsuńBakłażan i pierniczek z lukrem bardzo apetyczne :))
OdpowiedzUsuńRóżyczki warte szaleństwa! I ciacho z lukrem czarujące!
OdpowiedzUsuńPiękne te Twoje "raki", aż mnie skręca, ale pozdrawiam:)))
OdpowiedzUsuńCudowny baklazan ,,,a w twoich ulepkach jestem zakochana;)
OdpowiedzUsuńBakłażan fantastyczny jest!!! ale różyczki też niczego sobie :-)
OdpowiedzUsuńchciałabym zobaczyć te lniane naszyjniki z różyczkami :) a na piernika aż mi ślinka pociekła... :)
OdpowiedzUsuńNiesamowite barwy, bakłażan mnie oczarował
OdpowiedzUsuńBakłażan jest Boski!!!1
OdpowiedzUsuńI love the raku!
OdpowiedzUsuń