W tym roku sezon ceramiczny zakończyłyśmy miniplenerem w Linówku (Bory Tucholskie) u Hani. Było nas 11 kobitek zakręconych na punkcie ceramiki. Każda przywiozła jakieś prace - wszystkie z myślą o wypale w piecu węgierskim. Zaczęłyśmy w piątek znoszeniem cegieł i powolnym układaniem całej konstrukcji.
Tutaj pierwszy poziom - okręg z cegieł, kilka cegieł pośrodku, a wszystko podsypane koksem.
Na tak przygotowanej konstrukcji można układać prace. Umieszcza się je warstwowo, podsypując koksem, drzewem i w naszym wypadku orzechami włoskimi.
Jednocześnie układa się kolejne okręgi z cegieł. Tu już prawie cały piec ustawiony.
A potem następuje moment podpalenia. Płonie...
Cały wypał ze studzeniem to prawie dwa dni, potem należy całą konstrukcję rozebrać, najlepiej w kilka osób, aby któraś z cegieł nie wpadła do środka i nie zniszczyła prac.
Wypalone prace mają kolor od ciemnobrązowego, przez rudy, czerwony, pomarańczowy, aż do żółci.
Wypaliło się...
Moje prace.
Haniu, jeszcze raz wielkie dzięki za cudnie spędzony czas!
Kolejny Zjazd Twórczo Zakręconych
10 lat temu
I niech ktoś powie, że to nie czary:)
OdpowiedzUsuńJak zjadą się czarownice to zawsze są czary
OdpowiedzUsuń