sobota, 9 lipca 2016

Węgier w Borach

W tym roku sezon ceramiczny zakończyłyśmy miniplenerem w Linówku (Bory Tucholskie) u Hani. Było nas 11 kobitek zakręconych na punkcie ceramiki. Każda przywiozła jakieś prace - wszystkie z myślą o wypale w piecu węgierskim. Zaczęłyśmy w piątek znoszeniem cegieł i powolnym układaniem całej konstrukcji.
Tutaj pierwszy poziom - okręg z cegieł, kilka cegieł pośrodku, a wszystko podsypane koksem.
Na tak przygotowanej konstrukcji można układać prace. Umieszcza się je warstwowo, podsypując koksem, drzewem i w naszym wypadku orzechami włoskimi.
Jednocześnie układa się kolejne okręgi z cegieł. Tu już prawie cały piec ustawiony.
A potem następuje moment podpalenia. Płonie...
Cały wypał ze studzeniem to prawie dwa dni, potem należy całą konstrukcję rozebrać, najlepiej w kilka osób, aby któraś z cegieł nie wpadła do środka i nie zniszczyła prac.
Wypalone prace mają kolor od ciemnobrązowego, przez rudy, czerwony, pomarańczowy, aż do żółci.
Wypaliło się...




Moje prace.


Haniu, jeszcze raz wielkie dzięki za cudnie spędzony czas!

2 komentarze:

  1. I niech ktoś powie, że to nie czary:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zjadą się czarownice to zawsze są czary

    OdpowiedzUsuń