Coś mam ostatnio fazę na naszyjniki, co się nawinie. Tym razem w czerni, szarościach, gdzieniegdzie odrobina bieli, jedwab zdobiony cekinami i inne resztki. Można nosić osobno, można oba razem.
A na wykończenie czeka kolejny z tej serii, pewnie go niedługo pokażę.
PS Jako podpórka posłużył dół ceramicznej lampy, która - jak to zazwyczaj u mnie - czeka na swoją górę, czyli stosowny abażur. Znając siebie, pewnie sobie poczeka....
Kolejny Zjazd Twórczo Zakręconych
10 lat temu
dobra faza, niech Cię jeszcze potrzyma, piękny ten naszyjnik....
OdpowiedzUsuńNaszyjnik pięknie inkrustowany "czy się da". Właśnie miałam zapytać co w tle i się doczytałam. Piękne to coś.
OdpowiedzUsuńfajna faza, a naszyjnik ciekawie wygląda :)
OdpowiedzUsuńCiekawe bardzo te dredy, a dół lampy baaaardzo interesujący:) Jakie to czerwone szkliwo, bo nam ostatnio czerwienie kapryszą w piecu;) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo.
OdpowiedzUsuńKaprysiu, to chyba czerwień selenu. Lub kardynalskie. Wiesz, czerwienie zawsze są kapryśne (fajny zbieg z Twoim nickiem), ideałem jest wypalać je osobno, ale na taki luksus nie każdy może sobie pozwolić.
Właśnie:) U nas to raczej zupełnie nie wykonalne, ale ostatnio się doczytałam,że jak czerwone jest w piecu trzeba dopuszczać trochę tlenu, z tym, że to chyba jest możliwe tylko w bardzo profesjonalnych piecach. Guziki z rybkami śliczniutkie:) Pozdrawiam :)
UsuńDol lampy w slicznych kolorach. Naszyjnik bardzo elegancki!
OdpowiedzUsuń