czwartek, 30 maja 2013

Powarsztatowe reministencje

Minął ponad miesiąc od warsztatów z Dianą Nagorną. Niektóre dziewczyny bardzo szybko wykorzystały zdobytą wiedzę i ufilcowały kurteczki. Na FB oglądałam kurtki Kasi, Ani, Lilki... Kilka z nas postanowiło się spotkać i filcować grupowo :). Wszak w towarzystwie raźniej i weselej. Znów zostałam nieformalnym organizatorem całej imprezy. Na miejsce wybrałyśmy tę samą salę, w której filcowała Diana (Kasiu, wielkie dzięki za pomoc z wynajęciem sali). A potem wzięłyśmy się do pracy.
Zrobienie całej kurtki to wiele godzin filcowania, nie licząc szycia. Mimo że ciężko pracowałyśmy przez dwa dni, każdej zostało coś do dokończenia w domu - mnie jeden rękaw. Na razie jestem na etapie suszenia poszczególnych części, a potem będę je zszywać.
Kilka zdjęć z naszych zmagań.
Ela i Kasia wybrały podobną kolorystykę kurtek - szary lub czarny z połączeniu z fuksją.
Ja postawiłam na grafit w połączeniu z malinowym.
Gosia filcowała kurtkę żółto-szarą, Ania - zielono-czarną, a Hania  - zielono-fioletową.

Były też wygłupy :).
Zrobienie kurtki tak dokładnie i starannie wykończonej, jak pokazywała Diana, jest naprawdę bardzo pracochłonne. Żadna z nas chyba nie zdawała sobie z tego sprawy. Samo shibori to wiele godzin pracy.
Ale warto, bo efekt jest naprawdę spektakularny.
Wełniane fale mojego kaptura.
Przede mną jeszcze sporo pracy - i to tej dla mnie najtrudniejszej, bo związanej z krojem i szyciem, a w tym nie czuję się zbyt pewnie. No ale cóż, kto nie próbuje... itd.


2 komentarze:

  1. ech..czekam na efekt końcowy

    OdpowiedzUsuń
  2. Ktoś mi musi kopa dać, bym sobie w końcu coś ufilcowała!

    OdpowiedzUsuń