niedziela, 15 września 2013

Trzy maski

Maski powstawały w dość długim okresie, ale chciałam je pokazać razem, bo tworzą pewien cykl. Wszystkie zostały odciśnięte z tej samej formy, ale każda jest trochę inna, zostały też wypalone innymi metodami.

Pierwsza z ciemnej gliny, mocno tlenkowana, lekko szkliwiona, wypalana w piecu elektrycznym.


Druga tlenkowana i delikatnie przecierana złotym szkliwem. Palona na ostro dwa razy: raz w piecu elektrycznym, drugi raz - w beczce.

 9
Trzecia najdłużej czekała na skończenie. Udało się w ostatni weekend. Wypał raku. To, co uwielbiam najbardziej. W piecu znalazło się kilka moich rzeczy, ale według mnie maska wyszła najlepiej. Pozostałe pokaże w następnym poście, bo w tym bohaterkami są maski.



Wypał zawdzięczam Monice. Moniu, jeszcze raz wielkie dzięki!

wtorek, 27 sierpnia 2013

Indygo i eco printing

Wciąż mam ochotę dalej eksperymentować z farbowaniem naturalnymi barwnikami. Tym razem próbowałam połączyć indygo z eco printingiem liśćmi eukaliptusa. Widziałam zdjęcia takich połączeń u osób, które zajmują się naturalnym farbowaniem, i efekty bardzo mi się podobały. Niby miałam koncepcję, jak zrobić tak, żeby wyszło, ale pierwsze rzeczy wyciągnięte z garnka mocno mnie rozczarowały. Eukaliptus praktycznie w ogóle się nie odbił. Na szczęście udało mi się pohamować ciekawość i nie rozwijałam od razu wszystkich "kokonów". Musiałam trochę pokombinować, co zrobić, aby wyszło tak, jak chciałam. Udało się. Na zdjęciach bluzka na jedwabiu i dwa szale - jeden farbowany teraz, a jeden w trakcie spotkania z dziewczynami, o którym pisałam kilka postów dalej.
Na manekinie tył bluzki
Przód
 Detale

A teraz kilka fotek na ludziu :).




Patrząc na te zdjęcia, nie mogę nie myśleć o tym, że praktycznie kończy się moja ulubiona pora roku. Wprawdzie w 3mieście nadal jest słonecznie, ale wieczory i noce są już bardzo zimne. Jeszcze w ten weekend kąpałam się w morzu, ale boję się, że to już ostatni raz w tym sezonie. A zbliżająca się jesień nastraja mnie melancholijnie... Też tak macie?
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Pourlopowo/eco printing

Dłuższa przerwa w blogowaniu była spowodowana moim wyjazdem urlopowym. Spędziłam go w Austrii, w malowniczych okolicach Salzburga. Pogoda nam dopisała, region przepiękny... Czegóż chcieć więcej? Chyba tylko kolejnego urlopu, by znów tam wrócić.

W międzyczasie znów trochę się bawiłam naturalnym farbowaniem i eco printingiem. Od dawna w szafie wisiała biała lniano-bawełniana spódnica. Postanowiłam potraktować ją kąpielą żelazową, a potem liśćmi eukaliptusa. Do kompletu pofarbowałam spory kawałek jedwabiu, który albo będzie szalem, albo stanie się bazą jakiejś filcowej kreacji. Na razie nie mam jeszcze konkretnego planu. A razem prezentują się tak:
Zdjęcie nie najlepsze, niestety, postaram się poprawić :).
A tu już detale, na których dokładnie widać, jakie cuda można uzyskać tylko z pomocą natury.
Len
 Jedwab
 Len i bawełna
Jedwab
 Jedwab
 Bawełna
Tyle na dziś. Następny post będzie znów ceramiczny. Pozdrowienia dla wszystkich czytających i odwiedzających.



niedziela, 21 lipca 2013

Trzy ważki

Tym razem ważki w rozmiarze XS, czyli niewielkie, idealne jako broszki. Są bardzo delikatne, wszystkie potraktowane złotym szkliwem i przetarte, co uwidoczniło żyłki na skrzydełkach.



Mam nadzieję, że mimo letniego słońca i wakacji czasem do mnie zaglądacie. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Czas się urlopować.

czwartek, 11 lipca 2013

Miasteczko

Dziś lepsze zdjęcia misy "Miasteczko". Trochę było z nią zabawy, pierwszy wypał na szkliwo nie był udany, ale po drugim uznałam, że jest OK. Ceramiczne domki to popularny motyw w ceramice, w moim wydaniu wygląda to tak:



 
Środek to szkliwo gold, domki pokryte są różnymi szkliwami, nawet nie pamiętam, co tam dawałam.

niedziela, 7 lipca 2013

Ceramika hurtem

Jakiś czas nie pokazywałam nic z ceramiki, a trochę się tego uzbierało. Wrzucam więc trochę prac hurtem. Nadal lubię lepić sowy i ważki.

Ale zaplątały się też motyl i gąska :).
I jeszcze kilka różności...
Duża misa - czerwień selenu, w rowkach angoba pokryta transparentnym.


 Wisiorki - dla odmiany czerwone :).

 Guziki

A tu fragment większej całości, niestety fotka całości nie wyszła.
"Moje miasteczko"...

Zdjęcia pozostałych rzeczy nie nadają się do pokazywania. Muszę je powtórzyć. Zatem do następnego postu.

środa, 26 czerwca 2013

Eco printing i eco dyeing - spotkanie drugie

Farbować można przez cały rok, ale najprzyjemniej jest to robić latem, gdy kolorowe zupki pyrkają na świeżym powietrzu, dochodzi smakowity zapach mięska na grillu i zabawę z kolorami można połaczyć ze spotakniem towarzyskim. Nie minęło wiele czasu od poprzedniego farbowania, a już spotkałyśmy się ponownie. Wygląda na to, że chyba zaraziłam dziewczyny farbowaniem naturalnym...
Tym razem zabrakło z nami Eli, a Kasia nie załapała się na żadne zdjęcie :(. Ale była - duchem i ciałem, zapewniam.
Zupki różnokolorowe i podglądanie, co też wychodzi.



Troszkę pomieszać...

...albo się chwycić pod boki,
 albo pogadać i pojeść smakołyków.
Można też wymienić doświadczenia
A oto efekty...









Według mnie wyszło super, choć nie wszystko tak, jak się spodziewałyśmy. Ale to normalne przy farbowaniu.
Dziewczyny, było super. Do następnego razu!