niedziela, 22 lutego 2015

Piękno raku - po raz kolejny

Kolejny wypał raku za mną. Tym razem wszystkie szkliwne rzeczy wyszły rewelacyjnie. Pogoda też dopisała, mimo że nie było zbyt ciepło. Tym razem byłyśmy we trzy - Grażynka, Monia i ja. Zawsze mam wrażenie, że proces wypału w tej technice ma w sobie coś magicznego. Tym razem udało mi się zrobić taką fotkę, która według mnie coś z tej magii przekazuje. Na zdjęciu zbliżenie pieca i półki, na której wcześniej wypalałam guziki. Skapnęło na nią trochę szkliwa i wyszedł taki ciekawy wzór.
A teraz seria moich prac z tego wypału. Najpierw serduszka. Wprawdzie już po walentynkach, ale co tam... Niektóre serduszka zostały trochę poszkliwione, inne nie, ale każde zaliczyło kąpiel w roztworze mączno-drożdżowym, czyli technika obwara.
Seria guzików.Na tych fajnie wyszły szkliwa, których zazwyczaj w raku nie lubię.

 Guzików ciąg dalszy. Te szkliwione dwustronnie.




 Pojemnik z ptaszkiem i maski. Jedna nawiązuje do takiej, którą robiłam już kiedyś. Tym razem w rozmiarze XS.





Oj, wciągnęło mnie to wypalanie. Najchętniej paliłabym raku codziennie albo choćby w każdy weekend. Tylko kiedy lepić nowe rzeczy? Czemu doba jest taka krótka???


czwartek, 5 lutego 2015

Ceramicznie i filcowo, czyli turkusowo i różowo

Taki post na szybko. W ceramice mam ostatnio (po dłuższej przerwie) fazę na ptaszki, ale tym razem małe, siedzące na czymś, na przykład na talerzu. Szkliwo turkusowe, w środku rozpuszczone szkło. Talerz jest spory, ma około 30 cm średnicy.



Pozostając w temacie ceramiki i talerza - jeszcze jeden plaskacz. Ma większego brata, pokazywałam go tu. Tamten nazwałam mozaika, ten to jakby minimozaika. Był już kiedyś palony w piecu, ale środek nie za bardzo mi się spodobał. Poszkliwiłam go zatem jeszcze raz i jak to często w takich wypadkach bywa - zaszła jakaś fajna reakcja szkliw i tlenków i wyszedł zielonkawy marmurek. Dopiero teraz mi się podoba.

Na koniec akcent filcowy. Namówiłam moją koleżankę Grażynkę na kupno fuksjowej bluzy, która jednakże miała dość spore wycięcie na dekolt. A że Grażynka należy do zmarźlaków, to obiecałam, że uficuję jej coś na okrycie gołej szyi i dekoltu. Bluza miała akcenty w szarościach, dlatego też podobne pojawiły się na szaliko-chuście. Technika: cobweb, materiały: silk lapsy, merino, kuleczki i czesanka jedwabna.



środa, 21 stycznia 2015

Czapetki, kapelutki, pilotki i inne głów ozdoby

Bardzo lubię filcować wszelkie nakrycia głowy, a kapelusze przede wszystkim. Cieszę się zatem, że właśnie te nakrycia głowy wróciły do łask i są bardzo modne. Moje nakrycia głowy jakoś nie mają szczęścia do sesji fotograficznych, ponieważ zanim cyknę im fotkę, to już ich nie mam. Tym razem udało mi się wreszcie zgromadzić kilka i porobić im zdjęcia na ludziu.


 





I to by było tyle na dziś :).

czwartek, 15 stycznia 2015

Raku

Uparłam się ostatnio, aby zrobić wypał. Ale pogoda robiła wszystko, aby mi to uniemożliwić - a to lało cały dzień, a to wiało okropnie. W końcu się udało. Po raz pierwszy tak się złożyło, że wypalałam zupełnie sama i jeszcze nie do końca potrafiłam się ze wszystkim zorganizować. Efekt tego jest taki, że kilka rzeczy muszę powtórzyć. Ale teraz już wiem, co i w jakiej kolejności robić.
Najwięcej wypaliłam różnych elementów do biżuterii i koralików, ale te pokażę dopiero, jak coś z nich zrobię. A dziś kilka większych form. No i będzie troszkę ptaszkowo...

 
Ta miska była już kiedyś wypalana w piecu elektrycznym, ale ponieważ efekt mi się nie podobał, poszła do raku. Uważam, że zdecydowanie zyskała na urodzie.
 
 
 Ptaszki mniejsze na miseczce z koła...
 
 

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Znów eko

Jak pisałam w poprzednim poście, długo bez naturalnego farbowania nie mogłam wytrzymać. Tym razem kamizelka i tylko liście eukaliptusa - tyle że dwóch gatunków.  I jak widzicie, każdy zafarbował na inny kolor. A jako ozdoba przecudne dłuuugie loki, które niedawno zakupiłam. Są po prostu przepiękne!
Fotka w dwóch stylizacjach. Na pierwszej naszyjnik Sławka Chmielewskiego, który dostałam na moje okrągłe urodziny (lepiej się nie będę przyznawać, które to te okrągłe :)). Na drugiej filcowy naszyjnik z drewnem i bursztynami (pokazywałam go w jednym z poprzednich postów, ale tu mi dobrze do kolorystyki pasował).
 

 
 

niedziela, 11 stycznia 2015

Kolorowo

Dawno nie pokazywałam nic z filcu, a jeśli już coś się pojawiało, to najczęściej były to moje eksperymenty z naturalnym farbowaniem i eco printem. Jakoś tak mam, że to ciągnie mnie najbardziej i pewnie znów niedługo pokażę coś w tych klimatach. Ale póki co - kolor. I to jak na mnie dość intensywny, bo fuksjowy. Za różami generalnie nie przepadam, ale niektóre odcienie nawet mi się podobają. W szal wfilcowałam zakupione dość dawno wstążki jedwabiu używanego do szycia sari. To produkt odpadowy, ale bardzo wdzięczny do łączenia z wełną. Niestety, jak na produkt resztkowy ma nieprzyzwoicie wysoką cenę.
 
 
Choć święta już dawno za nami, dopiero teraz wrzucam fotkę delikatnego szaliczka, który ufilcowałam dla mojej bratowej. Własnoręcznie ufarbowany silk laps w połączeniu z kolorową czesanką. Lubię ten połysk, który dają cieniutkie niteczki jedwabiu. Trudno to oddać na zdjęciu.
 
 
Aby dopełnić tę feerię barw, wrzucę jeszcze kilka fotek ceramiki toczonej na kole. Też kolorowej :).
 
 
 
 Pozdrawiam wszystkich noworocznie i mam nadzieję, że będziecie do mnie zaglądać.

niedziela, 14 grudnia 2014

Nowości z pieca elektrycznego

Było kilka postów o raku, czas na zmianę, ale nie do końca. Znów pozostaję w klimatach ceramicznych, choć o filcu nie zapomniałam. Sporo rzeczy ukulałam w międzyczasie, ale żadnej nie zdążyłam sfotografować. Trochę żałuję, bo traktuję bloga po części też jako swego rodzaju dokumentację tego, co robię.
Ale wracając do ceramiki... Tym razem kilka prac wypalanych w tradycyjnym piecu elektrycznym. Formy różne, wielkości też.
Doniczka - ozdobna nie tylko na zewnątrz, ale i w środku.


 Dwa talerze



 I tryptyk z ptaszkami.



Tyle na dziś. Dzięki wszystkim za odwiedziny i komentarze, choć jest ich coraz mniej. Mam wrażenie, że FB, na którym wystarczy kliknąć "Lubię", rozleniwił wiele osób i już mało komu chce się cokolwiek pisać. Ale ponieważ sama też tak mam, nie dziwię się.