Jakoś mnie ostatnio naszło na ceramiczne zwierzątka - mniejsze i większe. Praktycznie każdy mały element ma swój większy odpowiednik. Tym razem głównie pływające stworki, i to te w większym wymiarze. Fruwające są mniejsze, mają wielkość broszek.
Cała szkliwiona
Tlenek miedzi i maźnięcia szkliwami różnymi.
Tlenek kobaltu i czerwień selenu głównie
Też tlenek miedzi i szkliwa różne, głównie zielone
Sówka, trochę zezowata :))
I ważka, z której jestem bardzo zadowolona. Przecierki złotym szkliwem sprawiły, że widać delikatny rysunek na skrzydełkach.
I to tyle na dziś. Z niecierpliwością czekam na dwie rzeczy: na to aż łokcie pozwolą mi znów filcować i na jutrzejsze warsztaty z Dianą Nagorną. Następny post będzie właśnie o tym drugim.
Kolejny Zjazd Twórczo Zakręconych
12 lat temu





















































