środa, 14 listopada 2012

Warsztaty z Dianą Nagorną

Na ten weekend czekałam od dawna. Warsztaty z Dianą Nagorną! Już od jakiegoś czasu podziwiałam jej prace i marzyłam o tym, by zobaczyć, jak je tworzy. Warsztaty miały formę seminarium, czyli Diana filcowała sukienkę, my mogłyśmy patrzeć, filmować, fotografować, zadawać pytania. Na warsztaty pojechałam aż do Wiesbaden.
Diana to przemiła, otwarta i bardzo profesjonalna osoba. Z chęcią odpowiadała na wszelkie nasze pytania. Ponieważ projekt sukienki powstawał niejako w trakcie trwania zajęć, na naszą prośbę zrobiła kilka elementów, których sposób tworzenia chciałyśmy poznać. Przywiozła też ze sobą kilka wcześniej wykonanych prac - można było przymierzać, dotykać, oglądać dokładnie wszystkie detale. Nie muszę chyba nikomu wyjaśniać ogromnej różnicy, jaka jest między oglądaniem czegoś na zdjęciach i na żywo.
Rozmiary sukienek były w granicach 36-38, także tylko nieliczne z nas mogły robić za modelki. Pozostałe pstrykały zdjęcia :).


Diana przy pracy
I sukienka gotowa. Niestety była jeszcze mokra, także nie do końca widać jej piękną kolorystykę i formę. Zdjęcia wyschniętej i wykończonej będą do obejrzenia na stronie Diany.
( Diana po lewej)

 I wszystkie uczestniczki warsztatów.
Девушки, это было приятно встретиться с вами! Cпасибо!!
Диана, спасибо вам за все. Я надеюсь увидеть вас в ближайшее.

sobota, 20 października 2012

Kolejne eksperymenty z farbowaniem

Tym razem dwie rzeczy, ale każda farbowana inaczej - jedna eco, druga chemicznie.
Eco to tunika, która miała być większa i dłuższa, ale znacznie się w ciągu całego procesu zmniejszyła. W farbowaniu brały udział :) eukaliptusy, aksamitki, głóg i zardzewiałe żelastwo. Ozdobiona dwoma ceramicznymi guzikami.






Druga rzecz to szal, który kiedyś pokazywałam. Wówczas był biały, ale ja miałam ogromną ochotę go ufarbować. Najpierw zastosowałam farbowanie na zimno, ale efekt zupełnie mnie nie zadowolił. Potem użyłam farb do wełny na gorąco i ostatecznie wyszło tak jak poniżej. Kompletnie inaczej niż zamierzałam, ale chyba ostatecznie nie najgorzej... Ja na szczęście należę do osób, które za bardzo nie przywiązują się do swoich wizji i jak wychodzi inaczej, nie rozpaczam. Po części nauczyła mnie tego ceramika.



A na koniec szal z czesanki farbowanej fabrycznie. Połączony z organzą jedwabną zdobioną drobnymi kwiatkami i cekinami. Znów udało mi się upolować fajną kieckę, która drugie drugie, jakże inne życie :).


poniedziałek, 8 października 2012

Flowers, flowers, flowers...

Zawsze lubiłam motyw kwiatów wszelakich. Przez jakiś czas odpoczywałam od nich, bo ileż można... Ale znów do mnie wróciły, tym razem w wydaniu ceramicznym. Różności wszelakie - guziki, przyszłe broszki, koraliki, zawieszki.... A każde z motywem kwiatowym lub roślinnym.
Guziki
 Zawieszki

 Broszki




A te koraliki pokazywałam w fazie produkcyjnej tu. Jestem z nich szczególnie zadowolona. Szkliwo nie spłynęło, ale też pokryło dokładnie każdy element. Samo szkliwienie było bardzo czasochłonne i do końca nie byłam pewna, czy uzyskam taki efekt, o który mi chodziło. Ale się udało...




sobota, 6 października 2012

Dwie wystawy i Felt United

W jednym z poprzednich postów pisałam o tym, że byłam na dwóch wystawach ceramiki. Jedna odbyła się w Plamie na Zaspie i była autorstwa mojej koleżanki z pracowni - Dorotki. Kilka zdjęć z tej wystawy.
 













Drugą wystawą, na której byłam, była wystawa ceramiki Grażyny Kunickiej. Wystawa odbyła się w Domu Sztuki na Stogach. Tym razem, niestety, nie wzięłam aparatu fotograficznego, więc zdjęcia są słabe, bo robione komórką.









W tym roku tematem pracy filcowej Felt United był ogień. Moja interpretacja tematu to ponczo "Flames".