Pamiętacie ten naszyjnik?

Pisałam wtedy, że czeka na swój ceramiczny odpowiednik. No i się doczekał. Nie mam jakoś szczęścia do fioletowych szkliw. Co któreś wypróbuję, to wychodzi jakoś inaczej, niż sobie wyobrażałam. W końcu miła pani ze Świata gliny podesłała mi dwie próbki szkliw fioletowych. Jedno okazało się raczej szkliwem różowym (środki kwiatków), drugie raczej śliwkowo-bakłażanowym niż czystym fioletem. Ale tak czy owak uznaję, że fioletowy filcowy naszyjnik ma swojego ceramicznego brata :).
